Sposób, w jaki dotyka twojej twarzy.
Skupiona na zarysie ust, przesuwa po nich palcami, jakby chciała zapamiętać kształt. Chciałbyś odpowiedzieć na ten gest, zrobić krok w jej stronę, lecz marszczy brwi i powstrzymujesz się.
Pozwalasz jej wplątać palce w twoje włosy. Patrzysz na jej twarz. Oczy wilgotnieją. Nie rozumiesz.
Wchodzisz o jeden stopień wyżej. Teraz jesteście prawie na tej samej wysokości. Całujesz ją — niepewnie, jakby to miało przynieść odpowiedź. Obejmuje cię przez chwilę, ale nagle odpycha delikatnie, stanowczo. Opuszcza głowę.
Przytrzymujesz jej rękę i próbujesz spojrzeć w oczy. Gdy ci się to udaje, widzisz w nich coś, czego nie potrafisz nazwać. Jakby patrzyła przez ciebie.
Odwraca się gwałtownie, jakby się ocknęła.
— Już nigdy więcej — szepcze.
Ucieka w górę schodów.
Zostajesz na klatce schodowej. Sam.
Jakby to co się zaczęło właśnie się skończyło.
/1983/
