Teksty uwolnione


To jest strona z tekstami, które nigdy nie będą miały formy książkowej. Nie dlatego, że nie są jej warte, lecz dlatego, że nie wszystko musi od razu dać się wziąć do ręki. Nie każdy tekst domaga się okładki, numeru ISBN i zamknięcia w obiegu, który z definicji coś porządkuje, ale też coś unieruchamia.

Są tu teksty, które zostały uwolnione z obowiązku domknięcia. Takie, które nie szukają finalnej postaci, nie czekają na redakcję ostatniej instancji ani na decyzję o publikacji. Istnieją w stanie otwartym — jako zapis myśli, obserwacji, prób językowych, czasem jako fragmenty większych całości, które nigdy nie zostały i być może nie zostaną ukończone.

Są też teksty w poczekalni. Takie, które czekają na swoją kolej, ale nie w ciszy szuflady. Umieszczam je tutaj ze względu na ich potencjalność — możliwość dalszego życia, przekształcenia, przesunięcia w inne miejsce. Publikacja na stronie autorskiej nie jest dla nich wyrokiem ani obietnicą; jest formą zawieszenia, która pozwala im pozostać w ruchu.

Nie wszystko, co się pisze, musi zostać od razu zmonetyzowane. Pisanie nie jest wyłącznie produkcją dóbr gotowych. Jest również procesem, w którym część rezultatów ma wartość właśnie dlatego, że nie została przeliczona na format rynkowy. Szacunek do własnej pracy nie polega na tym, by każdemu tekstowi natychmiast znaleźć miejsce w katalogu, lecz by pozwolić mu istnieć na warunkach adekwatnych do jego formy i intencji.

Teksty zgromadzone tutaj nie tworzą spójnego projektu ani programu. Łączy je jedynie decyzja o niewchodzeniu w tryb ostateczny. Są uwolnione od konieczności reprezentowania czegokolwiek poza sobą samymi. Jeśli mają wagę, to nie dlatego, że zostały zatwierdzone, lecz dlatego, że zostały pozostawione w stanie roboczym — dostępnym, ale nie zamkniętym.

Reszta zależy od czasu. I od tego, czy któryś z tych tekstów zdecyduje się kiedyś przejść dalej.